Przyjrzałam się chłopakowi. Miał mocno poobijaną twarz i nie tylko.
- Trzeba Cię opatrzyć. -podeszłam do niego.
- Apteczka jest na dole, a ja nie zamierzam tam zejść.
Rozumiałam go.
- Może wymkniemy się, do mnie? Moi rodzice bardzo polubili Twoich i pewnie szybko nie będą chcieli wyjść.
Pomyślałam, że moi rodzice polubili rodzinę Maksa tylko dlatego, że są bogaci...
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz