Nagle usłyszeliśmy głosy rodziców dziewczyny, szybko wstała, złapała mnie za rękę i pociągnęła do schowka, pod schodami. Było tu na tyle mało miejsca, że musieliśmy stać nadzwyczaj blisko siebie, gdy chciałem coś do niej powiedzieć, uniemożliwiła mi to pocałunkiem.
- Będziemy tutaj tak siedzieć? - szepnąłem, gdy weszli do góry.
W sumie, nie przeszkadzałoby mi to...
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz